poniedziałek, 12 września 2016

Po co się malujesz? przecież jesteś taka ładna... Czyli jak bardzo mnie to denerwuje

Pewnie nie raz to słyszałaś. I pewnie nie raz denerwowały Cię te słowa wypowiedziane przez osobę niczego nieświadomą. Wiem, że lubicie kiedy pokazuję Wam tu makijaże, ale nie tylko tym człowiek żyje. 

Dziewczyny dziś pytanie do Was: po co się malujecie? 

I w tym poście nie chodzi o to, że mam do Was o to pretensje tylko jak bardzo denerwujące jest to pytanie. Jeśli ktoś coś wymyśla i jest to dla człowieka, to jest to właśnie dla człowieka. Dlatego powinnyśmy się malować, bo makijaż nie jest złem. 

Jak już wiecie lubię robić makijaże i często próbuję coś na sobie, nie lubię robić "eksperymentów" na kimś kto do mnie przyszedł, bo jak coś nie wyjdzie to jest to moja wina. Ale znów nie o tym dziś..
Bo sama na co dzień nie maluję się mocno, wyzywająco, czy jakbym szła na imprezę. Dlaczego?
Ponieważ byłabym nudna :) Lepiej raz na jakiś czas, od święta zrobić na kimś wielkie "wooow, ale wyglądasz!". Zaskoczyć.
Teraz latem, nawet podkładu nie używam, tylko kremik i puder.Gdyby nie moja tłusta cera to i pudru bym nie używała. Ale nawet ostatnio odkryłam, że każdy podkład, który mam na swój własny użytek jest dla mnie za jasny, bo tak słoneczko buzię mi opaliło :)



Wracając do tematu...bo znów się pogubiłam jak w wielkim mieście.
Jeśli, to właśnie Ty zadajesz to pytanie wiedz, że ta osoba może mieć pod tym makijażem skryte blizny i nie tylko fizyczne. I nie koniecznie  chce się nimi chwalić.
 Ja mam blizny na buzi po skazie białkowej i często o nich zapominam. Są dla mnie małym czymś, co tak na prawdę nie jest istotne i nie staram się ich zakrywać. Ale są osoby, które cierpią z tego powodu. Bardzo się ich wstydzą i nie chcą pokazywać światu swojej buzi.
 Ostatnio oglądałam program znanego i wspaniałego chirurga plastycznego Krzysztofa Gojdź, do którego zgłosiła się dziewczyna z bliznami na buzi po trądziku. 
Osobiście byłam w szoku jak to działało na jej psychikę. Nigdzie nie chciała wychodzić. Chodziła tylko do pracy. W swoim pokoju cały czas miała zasłonięte okna, ponieważ  nie chciała aby świat ją widział. Denerwowało ją każde światło. Chłopak z którym była od 4 lat nigdy nie widział jej bez makijażu, a już nie mówię o tym, jaki czuła dyskomfort gdy ktoś dotykał jej twarz. Chociaż makijaż nie zakrywał do końca tych blizn, dawał jej odrobinę pewności siebie. To dzięki niemu mogła wyjść do pracy czy zobaczyć się ze swoim ukochanym. I to jest tylko jeden przykład z wielu. 

A czy nie wystarczy odpowiedź "bo lubię."? Ja lubię, ktoś inny też może lubić. Mnie to odpręża, wycisza i budzi moją kreatywność. Ktoś może mieć te same odczucia. 
Tak samo jak pytanie "Dlaczego piszesz? Przecież już tyle jest napisane." To prawda jest, ale ciągle mało, bo ludzie wbrew pozorom lubią czytać. I czytają.




Ktoś może malować się aby ukryć swój ból, swoje siniaki, swoją tragedie, swoją prawdziwą twarz, ma kompleksy o których pisałam tutaj. Można wyliczać i wyliczać. Ale nie chodzi tutaj o wyliczanie niedoskonałości człowieka. Więc nie pytaj. Zaakceptuj. 


Zapraszam Was na mojego FACEBOOKa i INSTAGRAMa :) 



czwartek, 8 września 2016

Ręcznie robione, naturalne mydełka

Ostatnio miałam PRZYJEMNOŚĆ (nie przypadkowo z dużych liter) testować wspaniałe ręcznie robione, naturalne mydełka. Te cuda robi kobieta z pasją do natury. Myślę, że o ziołach i ich właściwościach wie wszystko, ale wciąż studiuje ich działanie. Jest właścicielką marki Senor Barba, czyli kosmetyków do pielęgnacji męskiego zarostu i włosów oraz Senora Barbara-mydła naturalne, rękodzielnicze i kosmetyki dla kobiet takie jak: oleje do ciała, czekoladki do ciała, świece, sole i inne. Pani Iza robi też maści czy balsamy na specjalne zamówienia. Ostatnio na jej instagramie @NatutaProFutura, można było zobaczyć maść nagietkową, która dobra jest m.in na żylaki, rozstępy, odmrożenia, podrażnienia skóry i wiele innych.



Jestem wielbicielką naturalnych kosmetyków i nie przeszłabym obojętnie koło takich wyrobów. Najbardziej urzekło mnie to, że są ręcznie robione, krojone i nieperfumowane. Bo czy jest coś lepszego od naturalnego zapachu olejów, z których zostały zrobione?
Dostałam trzy mydełka, każde inne, z innych składników i do innego typu cery.



1) Mydło z mlekiem kokosowym i  płatkami róży, odżywcze do cery suchej.

SKŁAD: zmydlony olej kokosowy, oliwa z oliwek, masło kakaowe, olej ze słodkich migdałów, olej rycynowy, mleko kokosowe, płatki róży.

Testowałam je jako pierwsze, ponieważ miałam wysuszoną skórę przez słońce i stwierdziłam, że może pomóc mi w jej nawilżaniu. Już pierwsze wrażenie było na prawdę super.
Mydełko pięknie się pieni, a szczerze to nie spodziewałam się tego. Ma naturalny zapach, co jest dla mnie mega zaletą, bo nie lubię perfumowanych kosmetyków do mycia ciała. Dla mnie mają one dobrze myć, a nie sztucznie pachnieć skoro i tak użyję perfum. Spodobało mi się również to, że po umyciu twarzy nie czułam jej ściągnięcia, suchości przez którą jak najszybciej muszę nałożyć krem bo tak denerwujące jest to uczucie. Bardzo mile mnie to zaskoczyło. Mydełko poradziło sobie nawet z wodoodpornym eyelinerem, który pokazywałam Wam tutaj.



2) Mydło z olejem kokosowym Extra Virgin do każdej cery.

SKŁAD: olej kokosowy extra virgin, oliwa z oliwek, olej palmowy, masło kakaowe, olej rycynowy, wosk sojowy.

Fajnie, że są takie uniwersalne kosmetyki dla każdego, bo nie wszyscy potrafimy "odczytać" jaką mamy cerę i wtedy najbezpieczniej jest wybrać taki kosmetyk.

Olej kokosowy pozyskiwany jest z miąższu kokosa. Ma bardzo dużo właściwości: nawilża, odżywia, ujędrnia, zwalcza trądzik, działa przeciwzmarszczkowo, zmywa makijaż.







3) Mydło z czerwoną glinką i masłem shea, wygładzające do cery mieszanej.

SKŁAD: zmydlony olej kokosowy, oliwa z oliwek, olej palmowy, masło shea, masło kakaowe, olej rycynowy, wosk sojowy, czerwona glinka.

Cera mieszana to połączenie cery tłustej z suchą innym słowem podwójny problem. Tłustą częścią twarzy jest strefa T czyli czoło, nos i broda, natomiast sucha część twarzy to policzki i skronie. Dzięki kosmetykom do cery mieszanej nie musimy tych poszczególnych partii twarzy pielęgnować w inny, odrębny sposób.

Tak na prawdę mało osób wie co to jest masło shea i z czego ono pochodzi. Masło to jest olejem z nasion afrykańskiego drzewa, które występuje pod postacią twardych kulek rozpuszczających się pod wpływem temperatury. Olej ten wygładza, regeneruje i odżywia skórę, zawiera  witaminy takie jak A i E oraz posiada właściwości ochronne.

Czerwona glinka zawiera potas, krzem, glin, żelazo, miedź i inne. Absorbuje nadmierną produkcję łoju, matowi skórę, regeneruje podrażniony naskórek, łagodzi objawy trądziku,wygładza,oczyszcza rozszerzone pory. Czerwona glinka jest również polecana do cery ze skłonnością do alergii.





Każde mydełko to koszt 12 zł/szt lub 30zł za trzy sztuki.
Zamówienia można składać poprzez instagram @NaturaProFutura lub adres e-mail: info@senorbarba.pl. Na stronie www.naturaPROfutura.pl dowiecie się więcej na temat poszczególnych kosmetyków. Kontakt z Panią Izą jest bardzo dobry i na pewno chętnie odpowie na Wasze pytania. Zapraszam serdecznie! :)




wtorek, 30 sierpnia 2016

Effecive - manicure hybrydowy

Cześć.

Mam troszkę więcej czasu, więc szaleje z postami :D Muszę nadrobić zaległości, bo Was zaniedbuje, a pisanie tutaj jest dla mnie przyjemnością. Mam nadzieję, że czytanie jest tak samo przyjemne :)

Przez jakiś czas zapoznawałam się z produktami do paznokci marki Effective, którą stworzyła Agnieszka Wojtowicz z 15-letnim doświadczeniem w stylizacji paznokci.

"Autorka artykułów o stylizacji paznokci, międzynarodowy instruktor, jurorka mistrzostw stylizacji paznokci" 





Nie będę Wam tu pisać jak zrobić sobie manicure hybrydowy, bo w necie tego jest mnóstwo i nie widzę potrzeby jeszcze zaśmiecania go tym, co już jest. 

Hybrydę robiłam sobie i babci, więc to dwie inne płytki i po kilku tygodniach mogę Wam coś tu już naskrobać.

Babci robiłam paznokcie do sanatorium do którego jechała na 3 tygodnie. Więc to akurat dobry czas na testy. Po upływie 3 tygodni nadal się trzymają, zero odprysków, błysk ten sam, nie popękały. Tylko odrosły. Babcia zadowolona i  wnuczka również :D

Mi też nic się z nimi nie dzieje i bardzo chętnie będę używać tych lakierów :) Wybrałam kolor Sweet Fruit nr. P12, który kupicie tutaj. Bardzo ładny i "bezpieczny". Dużym plusem jest też cena, bo nie jest wygórowana. Oczywiście rynek jest tak rozwinięty w tej dziedzinie, że można znaleźć tańsze, ale ja już kiedyś skusiłam się na 10 sztuk tańszych i wszystkie poszły do kosza. Myślę więc, że warto zainwestować ok. 30zł za taki lakier, bo jest pewniakiem. Jego pojemność to 10 ml i dzięki temu starczy na długo.

Jedyne co mi się nie podoba, to fakt, że lakiery są za rzadkie. Trzeba szybko na nich pracować i najlepiej jeśli ma się lampę led, bo szybciej zwiąże lakier, a ja niestety mam tylko UV.  Malowałam po dwa paznokcie i wkładałam do lampy. Niestety trwało to dłużej. Co innego jeśli robi się komuś, wtedy pójdzie sprawniej :)





Na zdjęciu widzicie, że mam odrosty. Zdjęcia robiłam po ok. tygodniu. 
Szybko rosną mi paznokcie, więc dlatego są dość spore. 
Na skórki nałożyłam oliwkę i często ją wsmarowuję, ponieważ mam bardzo suche skórki... Oliwka bardzo ładnie pachnie, szybko się wchłania i ładnie nawilża.



Marka zmieniła właśnie design swoich produktów, więc mam starsze wersje i nowe :)

Ja używam tylko dla siebie, nie umiem zrobić tego profesjonalnie a jednak dałam radę i nic im  się nie stało :) To jest tak samo jak malowanie paznokci zwykłym lakierem, z tym że trzeba wcześniej zmatowić płytkę i odtłuścić. Bloczek polerski kupicie w każdym sklepie kosmetycznym, a odtłuszczacz Nail Prep tutaj. Ten produkt przedłuży żywotność Waszego manicure i jest niezbędny do jego wykonania.




Lakiery polecam każdej osobie. Profesjonaliście, który wykonuje manicure swoim klientką, bo może być pewny, że nie będzie skarg oraz osobie początkującej lub tylko na swoje potrzeby :)

Dajcie znać czy znacie tę markę i co o niej sądzicie :)






środa, 24 sierpnia 2016

Zawsze w modzie

Hej. Zauważyłam, że najbardziej lubicie makijaże, a na nie niestety mam najmniej czasu no i nie mam komu go robić, bo wszystkie "modelki" mi powyjeżdżały. Sama sobie nie zrobię tak dobrze , ponieważ jednym okiem słabo widzę i jak zamykam zdrowe to jest baaaardzo ciężko. No i później jest też problem ze zdjęciami.. nie jestem zbyt fotogeniczna..

Korzystając z krótkiej obecności mojej Kasi, znalazłyśmy odrobinę czasu :)
Makijaż był w kolorze śliwki, który często używany jest na wieczorne wypady i chyba nigdy nie wyjdzie z mody. Osobiście sama go pokochałam :) 

Kiedy przyszła najpierw zrobiłyśmy sobie nawzajem brwi henną RefectoCil o której pisałam tutaj + regulację włosków. Następnie w biegu zrobiłam make-up. Tempo było ekstremalne :D 





Jest to makijaż wieczorowy, w odcieniach śliwki z czarną kreską.
Użyłam cudownego cienia od NYX, który kupiłam na targach LOOK and BEAUTY VISION.
Teraz bardzo żałuję, że nie kupiłam ich więcej.. Pigmentacja i jego trwałość jest na prawdę świetna. Na pewno zaopatrzę się w więcej, jeśli wybiorę się za rok na to wydarzenie.

kolor: HS84


Na cień nałożyłam pyłek brokatowy z Pierre Rene. Jego kolor i blask jest obłędny, do tego pięknie pachnie jakby wanilią (?). Mam jeszcze jeden kolor i na tym się nie skończy.



Ten śliwkowy odcień słabo wygląda na mojej ręce, ponieważ jestem opalona i trochę się zlewa.


Kreskę zrobiłam moim ulubionym eyelinerem żelowym w słoiczku od Rimmell.
Eyeliner jest wodoodporny, nie rozmazuje się i przetrwa cały dzień nawet po 9 godzinach intensywnej pracy :) Namalowałam ją dołączonym pędzelkiem.


Uwierzcie mi, że ciężko go zmyć wodą z mydłem. 


Tutaj macie ostatni makijaż na Kasi klik , który cieszył się dużym zainteresowaniem :)

Na koniec mam dla Was jeszcze jedną informację:
Szukam dziewczyny, która użyczy mi swoich paznokci do manicure hybrydowego, chętne osoby proszę o kontakt na Facebooku lub na e-mail: paulina.grygiel96@wp.pl . Od razu mówię, że nie jestem ekspertem :D 

Pozdrawiam Was serdecznie! :)



piątek, 12 sierpnia 2016

Po co to robić?!?!

Weszłam dziś na youtube i po raz kolejny zobaczyłam filmik typu "100 warstw lakieru do paznokci, tuszu do rzęs, szminki, sztucznych rzęs, podkładu" itd. Nie miałam zamiaru o tym pisać, więc tekst to zwykły spontan. 
Tak jak w tytule: Po co to?!?! Może ja czegoś nie rozumiem. 
Podobno od blogerek/vlogerek powinnyśmy czerpać inspirację czy uczyć się. 
Ale czego? Te wyzwania zajmują mnóstwo czasu, bo wyobraźcie sobie nakładać 100 warstw lakieru do paznokci..przecież każda warstwa musi wyschnąć. Moim zdaniem jest to nie szanowanie swojego czasu, bo można zrobić wiele innych rzeczy, które odkładamy non stop na później. 
Marnuje się produkty na które wydajemy pieniądze, często ciężko zarobione lub zdobyte.
Rodzicie przecież od wieków uczą nas szacunku do pieniądza, ale niektórzy nadal go nie mają. 
Jak zauważyliście jestem krytycznie nastawiona na tego typu wyzwania, ponieważ nie widzę w nich żadnego sensownego sensu jak w wyrażeniu "sensowny sens". 



Jednej vlogerce nakładanie 100 warstw lakieru zajęło ponad dwie godziny. Co można zrobić w dwie godziny? Chociażby spotkać się z koleżanką z którą dawno się nie widziałyśmy, albo iść pobiegać bo zbieramy się do tego już od poniedziałku i cały czas znajdujemy jakieś wymówki. 
Zrobić coś dla siebie, pożytecznego, co przyniesie nam jakąś korzyść. Bo nie widzę nic korzystnego w nakładaniu 100 warstw podkładu na naszą buzie i zaraz zmycie tego. Oglądając filmiki widziałam, że nie używano tam tanich podkładów, tylko tych z wyższej półki. Mi osobiście szkoda by było tylu pieniędzy. Albo kupowanie 100 par rzęs, nawet tych chińskich, których już raczej się nie odzyska bo będą tak posklejane, że nadadzą się tylko do kosza.. Te pieniądze na pewno można lepiej zainwestować.



Pod każdym vlogiem widzę krytyczne komentarze. Skoro ludzie tak to odbierają to dlaczego nadal to robią? Dla ilości wyświetleń? Tak, bo każdy wejdzie z ciekawości, tak jak zrobiłam to ja. Ale na sobie bym tego nie zastosowała. Dlatego też podziwiam te dziewczyny że im się chce, że mają tyle wolnego czasu z którym nie wiedzą co zrobić, ale też im współczuje, ponieważ nie potrafią kreatywniej go wykorzystać. 


Głupota nad głupota. 

Miałam posłuchać muzyki na youtube, a pisząc zapomniałam o niej i tak posiedziałam w ciszy.

wtorek, 19 lipca 2016

Włosy, rośnijcie

Moje włosy rosną bardzo szybko. Staram się je regularnie podcinać. Zawsze robi mi to siostra, więc może ona ma tak dobrą rękę. :)
Wiem, że wiele z Was marzy o pięknych i długich włosach, bo to jest jeden z naszych atutów. Włosy dodają nam piękna i odróżniają nas tym od mężczyzn.
Mało wgłębiam się w tematy włosowe, ale lubię dopieszczać swoje kłaczki. Nie mam na to jakiejś fazy. Prostuję je, suszę i farbuję. Mam zniszczone końcówki.
Jak już kiedyś pisałam cenię sobie naturalność i staram się dobierać ziołowe szampony i odżywki. Myślę, że są one najlepsze i dzięki nim włosy szybko odrastają.
Chcę się dziś podzielić z Wami moją pielęgnacją włosów, która dużo się nie zmienia.


- RADICAL szampon wzmacniający, przeznaczony do pielęgnacji włosów osłabionych, zniszczonych i wypadających. Ostatnio zużyłam dwie buteleczki, które na długo mi wystarczyły. Jest dość gęsty i wystarczy jego mała ilość. Szampon mało się pieni ale bardzo dobrze czyści włosy, do tego uwalnia się przyjemny zapach ziół. 




- RADICAL odżywka do wcierania, zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego, zapobiega wypadaniu włosów. Nie pachnie zbyt przyjemnie, ale dzięki niej włosy mniej mi wypadają i widać to po dywanie oraz pościeli. Zaczęły rosnąć nowe włosy, tzw. "baby hair".



- GREEN PHARMACY szampon do włosów osłabionych i zniszczonych z łopianem, który przywraca włosom zdrowie i ma przeciwdziałać ich wypadaniu. Ten już się lepiej pieni, jest delikatny i również dobrze myje włosy. Szampon nie wysusza skóry głowy, włosy nie wypadają , wolniej się przetłuszczają i jest tani.

- GREEN PHARMACY balsam z olejkiem łopianowym jest idealnym dopełnieniem szamponu. Włosy po nim dobrze się rozczesuje, są lśniące i gładkie, hamuje ich wypadanie. 



- VIANEK maska odżywcza do każdego rodzaju włosów z ekstraktem z nagietka lekarskiego, która wzmacnia włosy osłabione i pozbawione blasku, odbudowuje strukturę włosa i zatrzymuje wilgoć. 
Bardzo podoba mi się jej konsystencja, jest trochę jak krem i ma piękny, naturalny zapach. Używam ją dwa razy w tygodniu. Po niej włosy są lekkie, nawilżone, delikatne i łatwo się rozczesują. 
Kupicie ją tu: vianek.pl



- HAIRVITY to suplement diety w formie kapsułek, który niedawno zaczęłam brać. Wystarczy mi na miesięczną kurację. Pełna kuracja to trzy miesiące, ale po okresie jednego, powinnam zobaczyć efekty. Włosy mają być gęste, mocniejsze i odżywione. Podobno skutkiem "ubocznym" jest działanie na paznokcie, które ma wzmocnić. Po miesiącu stosowania napiszę Wam recenzję. 



Aktualnie testuję nowy szampon i odżywkę zwiększającą objętość cienkich włosów. Te produkty kupiłam na promocji w Rossmannie za ok. 13zł/szt. Może któraś z Was używała i powie coś na ich temat?




W styczniu tego roku ścięłam włosy dość dużo i to przed samą studniówką. 
Pierwsze zdjęcie jest przed ścięciem, drugie po, a trzecie teraz. Widać, ile w pół roku urosły mi włosy :) Jestem pewna, że to dzięki działaniu wyżej wymienionym kosmetykom. 



-przed ścięciem


-po ścięciu, styczeń 2016r




-teraz, lipiec 2016r.

W tym tygodniu idę do fryzjera i całkowicie zmieniam swoje włosy, na pewno Wam to pokarzę na swojej stronie na facebooku, więc

zapraszam Was do polubienia :

MAKE-UP PAULINA GRYGIEL 

Trochę stresuję się wizytą u fryzjera, ponieważ nigdy nic "poważnego" z włosami u niego nie robiłam. Ale jestem bardzo ciekawa co z tego wyjdzie i czy nowy styl przypadnie mi do gustu. Raz się żyje. Najwyżej wrócę do starej wersji :)



niedziela, 3 lipca 2016

Chwila tylko dla mnie

Zawsze powinnyśmy go znaleźć i nie doszukiwać się wymówek. Bo wymówka jest tylko wymówką, a migając się tracimy tylko cenny czas.
Wiem, wiem...szkoła, nauka, praca, dom, dzieci. Niektórzy mają wszystko na raz na głowie. 
Ale jak znaleźć w takim natłoku tę chwilę dla siebie?
Ja na przykład właśnie siedzę z maseczką na buzi i piszę dla Was tekst. Blog jest moim "obowiązkiem", bo jak podjęłam się tego, aby go prowadzić to nie mogę go zaniedbać, 
a zajmuje mi to dość dużo czasu. I aktualnie łączę ze sobą dwie rzeczy. To jest czas tylko dla mnie. Ale możemy szukać wymówek, że ok jest niedzielny wieczór, więc można. A co z tygodniem, kiedy mamy więcej obowiązków? 
Możecie powiedzieć jakie obowiązki może mieć 20-letnia dziewczyna, która dopiero skończyła szkołę i pewnie nudzi się w domu.



Mój plan dnia wygląda tak, że wstaję wcześniej, żeby zrobić jakieś pranie -jedno czy drugie, ewentualnie powrzucać coś do zmywarki i inne takie, następnie na 9 idę do pracy do 18, zanim wrócę, zjem, wykąpie się to jest 20 wieczorem, a wieczorem mam największą motywację do działania, pomimo zmęczenia. Nie wiem czemu tak jest ale wszystkie teksty powstają wieczorem. 
I broń boże nie kładę się jeszcze do łóżka..heh marzenie.. Mam dwa psy, którym trzeba dać jeść, czasem wykąpać, uczesać, wyjść na spacer. Mając psy trzeba codziennie zamiatać mieszkanie.. więc... nakładam maskę na włosy, buzie czy cokolwiek innego i działam dalej.  
A po wszystkim spokojnie mogę pomalować paznokcie przed telewizorem, zrobić brwi, sprawdzić pocztę, facebooka czy inne. 
A sobotę też mam pracującą + maluję Was, co również jest moją pracą :)

Oczywiście nie jest tak kolorowo, bo na koniec dnia nie tryskam energią. Jestem zmęczona i to straszliwie, ale za to szczęśliwa, że udało mi się zrobić to co chciałam. A takie chwile dla siebie sprawiają, że odprężam się chociaż na sekundę i zapominam o wszystkim innym.
Niedługo dojdzie mi kolejny, nowy obowiązek i też to wszystko pogodzę.



W ciągu każdego dnia można znaleźć chwilkę dla siebie. Trzeba go po prostu dobrze zaplanować.
Ja robię tak, że wszystkie rzeczy, które mam do zrobienia w danym dniu spisuje w kalendarzu i odznaczam. Ułatwia mi to życie, bo o niczym nie zapomnę oraz oszczędza czas, bo nie muszę się zastanawiać, co jeszcze miałam zrobić i czy na pewno wszystko zrobiłam. A uwierzcie mi, jestem bardzo zapominalska :P Więc taki kalendarzyk jest dla mnie zbawieniem. Tym bardziej jeśli ma się dużo na głowie. 
A teraz lecę zmyć maseczkę, umyć zęby i kłaść się do łóżka, bo jutro poniedziałek. 

Zapraszam Was do polubienia mojej nowej strony na facebooku



poniedziałek, 20 czerwca 2016

Kompleksy

Każda z nas pewnie nie raz patrzyła w lustro i coś jej się w sobie nie podobało.
Tu bym usta chciała większe, nos prostszy, nogi smuklejsze, piersi są za małe, tyłek w sumie też wielkością nie grzeszy..i co z tym zrobić? Nie stać nas na drogie operacje plastyczne, które jakoś mogłyby nam pomóc. Niektóre z nas w ogóle nie dopuszczają do siebie myśli o operacji,a jeszcze inne dostają gęsiej skórki gdy o nich słyszą. Wszystkie te kompleksy mogą strasznie obniżyć naszą samoocenę. A przecież kobieta to ta płeć piękniejsza. Więc drogie Panie, czy powinnyśmy aż tak się tym przejmować? 

I wcale nie jest mi łatwo mówić, bo ja też miałam bardzo duże kompleksy.
A ich skutkami było:

-niska samoocena
-zamknięcie w sobie
-brak pewności siebie
-brak własnego zdania
-brak wyrażania siebie
-skrycie
-samotność
-strach przed ludźmi
-strach
-strach
-strach....

Życie byłoby łatwiejsze bez tego, prawda? A co jeśli zamienimy to na pozytywne strony? 


Plusy pozbycia się kompleksów: 

-wyższa samoocena
-łatwość w nawiązywaniu kontaktów
-nowe znajomości
-pewność siebie
-dążenie do spełniania swoich marzeń
-brak strachu przed odrzuceniem 
-brak strachu przed ludźmi
-brak strachu
-brak strachu
-brak strachu...

I musiało minąć trochę czasu zanim wyrzuciłam to z siebie. I wiece co?
Teraz mi lepiej,lżej. Jakbym zrzuciła z siebie ciężki, płaszcz zimowy.

I tak na prawdę niedawno zdałam sobie z tego sprawę, i z tego co mi w tym pomogło.
Znalazłam na to dobry lek...który biorę już od 2 lat i totalnie się od niego uzależniłam. I mimo uzależnienia chcę brać go dalej i na odwyk nie mam zamiaru się wybierać, ponieważ nie chcę wrócić do tamtej dziewczyny.
Tym lekiem na kompleksy jest facet. Taki który codziennie będzie mówił Ci że jesteś piękna, aż w końcu w to uwierzysz, bo po co miałby kłamać? Nie ma niczego silniejszego niż jego słowo. 
Będzie wspierał Cię w tym co robisz i nie krytykował, pomagał i chwalił. 
Każda z nas potrzebuje takiego "wspomagacza", który pozwoli nam uwierzyć w siebie, doda otuchy i da mocnego kopniaka :) Jeśli tak nie jest, to może jest coś nie tak? Warto się nad tym zastanowić i już dziś stanąć przed lustrem i powiedzieć do siebie: "ale mam piękne włosy", "ale mam ładną cerę", "ale mam ładne oczy".  

Na zakończenie chciałabym zaprosić Was do polubienia mojej nowej strony na facebook'u, na której więcej się dzieje :



poniedziałek, 6 czerwca 2016

stop zaskórnikom

..no może nie tak do końca ale! działa :) Ostatnio do mojej pielęgnacji trafił tonik i pasta z Ziaji z serii oczyszczającej Liście Manuka do skóry normalnej,tłustej i mieszanej. Jest to seria, która ma walczyć z naszymi zaskórnikami.

Tonik ma:
-łagodnie oczyścić i usunąć pozostałości makijażu,
-działać ściągająco na rozszerzone pory skóry,
-działać mikrozłuszczająco,
-wspomagać łagodzenie zmian trądzikowych,
-przygotować skórę do zabiegów pielęgnacyjnych.


Pasta ma:
-odblokować pory skóry z nadmiaru sebum,
-ściągać i złuszczać skórę,
-zapobiegać powstawaniu zaskórników,
-przeciwdziałać tworzeniu niedoskonałości skóry,
-przygotować skórę do zabiegów pielęgnujących,



czyli...

mają podobne zadania ale razem tworzą całkiem niezły zespół :) 
Ja używam ich od ok. miesiąca i zauważyłam sporą poprawę. Jako że borykam się z problemem zaskórników, ale to chyba jak prawie każdy, to chciałam wypróbować coś nowego i to był strzał w dziesiątkę. Wiem, że z tej serii jest też żel do mycia twarzy w Rossmannie, którego ja nie mam.



Moje pory znacznie się zmniejszyły i są mniej widoczne, znajduje się w nich bardzo malusio brudu, który tam się zbiera. Nawet po umyciu buzi i demakijażu jeszcze na płatku kosmetycznym nasączonym tym tonikiem możemy zobaczyć zabrudzenie. Więc bardzo dokładnie oczyszcza naszą buzię, a przy okazji odświeża. Spokojnie możemy przemywać nim oczy, a nawet powinniśmy, bo na powiekach zbiera się najwięcej zanieczyszczeń, sebum czy bakterii.  
Pasta ma w sobie granulki jak w peelingu, które złuszczają naskórek. Po niej czuję się bardzo lekko i moja skóra swobodnie oddycha. Co mnie "zaniepokoiło" to to, że nie jest na niej napisane jak często można ją stosować. Ponieważ ma właściwości peelingujące powinna być taka informacja, bo możemy zrobić sobie krzywdę. Tak jak peeling używamy do dwóch razy w tygodniu, a Ci z wrażliwą skórą tylko raz.
Pasta wystarczy na około 1,5 miesiąca (przy codziennym stosowaniu) , zaś tonik na dużo dłużej..bo ja używając go dwa razy dziennie od miesiąca zużyłam tylko tyle...



Z czystym sumieniem mogę Wam polecić tę dwójkę, a może ktoś będzie wolał żel do mycia twarzy.
Na pewno jest tak samo dobry :-) 
Mój chłopak też tego używa po "dogłębszym"(?) namawianiu, bo mając taką dziewczynę nie miał innego wyjścia :D ale jest tak samo zadowolony :)

Tonik to koszt ok.7-8zł, pasta ok. 8zł, a żel ok. 9zł. Jak na takie rezultaty to ceny są niskie i warto spróbować :) A tu macie też inne produkty z tej serii klik.


czwartek, 2 czerwca 2016

Miedź

Hej :) Dziś dzielnie modelowała mi moja piękna Katarzynka. 
Zauważyłam, że bardziej lubicie posty z makijażami i cieszą się one większym
zainteresowaniem, ale mam problem z modelkami :D 

Aparat  niestety pożarł mi makijaż i kolory nie są tak nasycone i wyraziste jak w rzeczywistości. 
Na oczach jest piękna, połyskująca miedź z ciemnym grafitem, a kącik oka zaznaczony jest matowym beżem. Przy linii rzęs namalowałam cienką kreskę żelowym eyelinerem, a żeby ta kreska nie była tak "sztywna" poprawiłam ją czarnym cieniem. Linię wodną "wyczyściłam" beżową kredką, a oko podkreśliłam tymi samymi cieniami, co na górnej powiece. Rzęsy wytuszowałam, a że Kasia ma bardzo piękne i długie to nie potrzebowała sztucznych aby efekt był  jeszcze lepszy. 
Na buzię nałożyłam bazę wygładzającą i podkład matujący. Pod kości policzkowe, czoło i skronie powędrował bronzer, a róż i rozświetlacz na kości. Rozświetliłam również łuk brwiowy, część między brwiami, czubek nosa, środek brody i łuk kupidyna. Usta są w delikatnym ale wyrazistym różu i pięknie dopełnia makijaż. 










Twarz:
-Baza wygładzająca Ingrid
-Podkład matujący Lirene 13
-Korektor rozświetlający Rimmel Wake Me Up 010
-Korektor Camulage Catrice 010 Porcellain
-Paletka do konturowania Makeup Revolution Protection Light 
-Puder Ryżowy Fixujący Ecocera
-Fixer Avon

Oczy:
-Paletka Makeup Revolution Beyond Flawless
-Beżowa, wodoodporna konturówka Rimmel
-Eyeliner żelowy w słoiczku Rimmel
-Czarny cień do oczu Oriflame
-Tusz do rzęs Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic
-Rozświetlacz pod łukiem brwiowym Wibo

Usta:
-Szminka Freedom Pro Lipstick 102 Candy Sweet

Miłego zbliżającego się weekendu! :)