poniedziałek, 12 września 2016

Po co się malujesz? przecież jesteś taka ładna... Czyli jak bardzo mnie to denerwuje

Pewnie nie raz to słyszałaś. I pewnie nie raz denerwowały Cię te słowa wypowiedziane przez osobę niczego nieświadomą. Wiem, że lubicie kiedy pokazuję Wam tu makijaże, ale nie tylko tym człowiek żyje. 

Dziewczyny dziś pytanie do Was: po co się malujecie? 

I w tym poście nie chodzi o to, że mam do Was o to pretensje tylko jak bardzo denerwujące jest to pytanie. Jeśli ktoś coś wymyśla i jest to dla człowieka, to jest to właśnie dla człowieka. Dlatego powinnyśmy się malować, bo makijaż nie jest złem. 

Jak już wiecie lubię robić makijaże i często próbuję coś na sobie, nie lubię robić "eksperymentów" na kimś kto do mnie przyszedł, bo jak coś nie wyjdzie to jest to moja wina. Ale znów nie o tym dziś..
Bo sama na co dzień nie maluję się mocno, wyzywająco, czy jakbym szła na imprezę. Dlaczego?
Ponieważ byłabym nudna :) Lepiej raz na jakiś czas, od święta zrobić na kimś wielkie "wooow, ale wyglądasz!". Zaskoczyć.
Teraz latem, nawet podkładu nie używam, tylko kremik i puder.Gdyby nie moja tłusta cera to i pudru bym nie używała. Ale nawet ostatnio odkryłam, że każdy podkład, który mam na swój własny użytek jest dla mnie za jasny, bo tak słoneczko buzię mi opaliło :)



Wracając do tematu...bo znów się pogubiłam jak w wielkim mieście.
Jeśli, to właśnie Ty zadajesz to pytanie wiedz, że ta osoba może mieć pod tym makijażem skryte blizny i nie tylko fizyczne. I nie koniecznie  chce się nimi chwalić.
 Ja mam blizny na buzi po skazie białkowej i często o nich zapominam. Są dla mnie małym czymś, co tak na prawdę nie jest istotne i nie staram się ich zakrywać. Ale są osoby, które cierpią z tego powodu. Bardzo się ich wstydzą i nie chcą pokazywać światu swojej buzi.
 Ostatnio oglądałam program znanego i wspaniałego chirurga plastycznego Krzysztofa Gojdź, do którego zgłosiła się dziewczyna z bliznami na buzi po trądziku. 
Osobiście byłam w szoku jak to działało na jej psychikę. Nigdzie nie chciała wychodzić. Chodziła tylko do pracy. W swoim pokoju cały czas miała zasłonięte okna, ponieważ  nie chciała aby świat ją widział. Denerwowało ją każde światło. Chłopak z którym była od 4 lat nigdy nie widział jej bez makijażu, a już nie mówię o tym, jaki czuła dyskomfort gdy ktoś dotykał jej twarz. Chociaż makijaż nie zakrywał do końca tych blizn, dawał jej odrobinę pewności siebie. To dzięki niemu mogła wyjść do pracy czy zobaczyć się ze swoim ukochanym. I to jest tylko jeden przykład z wielu. 

A czy nie wystarczy odpowiedź "bo lubię."? Ja lubię, ktoś inny też może lubić. Mnie to odpręża, wycisza i budzi moją kreatywność. Ktoś może mieć te same odczucia. 
Tak samo jak pytanie "Dlaczego piszesz? Przecież już tyle jest napisane." To prawda jest, ale ciągle mało, bo ludzie wbrew pozorom lubią czytać. I czytają.




Ktoś może malować się aby ukryć swój ból, swoje siniaki, swoją tragedie, swoją prawdziwą twarz, ma kompleksy o których pisałam tutaj. Można wyliczać i wyliczać. Ale nie chodzi tutaj o wyliczanie niedoskonałości człowieka. Więc nie pytaj. Zaakceptuj. 


Zapraszam Was na mojego FACEBOOKa i INSTAGRAMa :) 



czwartek, 8 września 2016

Ręcznie robione, naturalne mydełka

Ostatnio miałam PRZYJEMNOŚĆ (nie przypadkowo z dużych liter) testować wspaniałe ręcznie robione, naturalne mydełka. Te cuda robi kobieta z pasją do natury. Myślę, że o ziołach i ich właściwościach wie wszystko, ale wciąż studiuje ich działanie. Jest właścicielką marki Senor Barba, czyli kosmetyków do pielęgnacji męskiego zarostu i włosów oraz Senora Barbara-mydła naturalne, rękodzielnicze i kosmetyki dla kobiet takie jak: oleje do ciała, czekoladki do ciała, świece, sole i inne. Pani Iza robi też maści czy balsamy na specjalne zamówienia. Ostatnio na jej instagramie @NatutaProFutura, można było zobaczyć maść nagietkową, która dobra jest m.in na żylaki, rozstępy, odmrożenia, podrażnienia skóry i wiele innych.



Jestem wielbicielką naturalnych kosmetyków i nie przeszłabym obojętnie koło takich wyrobów. Najbardziej urzekło mnie to, że są ręcznie robione, krojone i nieperfumowane. Bo czy jest coś lepszego od naturalnego zapachu olejów, z których zostały zrobione?
Dostałam trzy mydełka, każde inne, z innych składników i do innego typu cery.



1) Mydło z mlekiem kokosowym i  płatkami róży, odżywcze do cery suchej.

SKŁAD: zmydlony olej kokosowy, oliwa z oliwek, masło kakaowe, olej ze słodkich migdałów, olej rycynowy, mleko kokosowe, płatki róży.

Testowałam je jako pierwsze, ponieważ miałam wysuszoną skórę przez słońce i stwierdziłam, że może pomóc mi w jej nawilżaniu. Już pierwsze wrażenie było na prawdę super.
Mydełko pięknie się pieni, a szczerze to nie spodziewałam się tego. Ma naturalny zapach, co jest dla mnie mega zaletą, bo nie lubię perfumowanych kosmetyków do mycia ciała. Dla mnie mają one dobrze myć, a nie sztucznie pachnieć skoro i tak użyję perfum. Spodobało mi się również to, że po umyciu twarzy nie czułam jej ściągnięcia, suchości przez którą jak najszybciej muszę nałożyć krem bo tak denerwujące jest to uczucie. Bardzo mile mnie to zaskoczyło. Mydełko poradziło sobie nawet z wodoodpornym eyelinerem, który pokazywałam Wam tutaj.



2) Mydło z olejem kokosowym Extra Virgin do każdej cery.

SKŁAD: olej kokosowy extra virgin, oliwa z oliwek, olej palmowy, masło kakaowe, olej rycynowy, wosk sojowy.

Fajnie, że są takie uniwersalne kosmetyki dla każdego, bo nie wszyscy potrafimy "odczytać" jaką mamy cerę i wtedy najbezpieczniej jest wybrać taki kosmetyk.

Olej kokosowy pozyskiwany jest z miąższu kokosa. Ma bardzo dużo właściwości: nawilża, odżywia, ujędrnia, zwalcza trądzik, działa przeciwzmarszczkowo, zmywa makijaż.







3) Mydło z czerwoną glinką i masłem shea, wygładzające do cery mieszanej.

SKŁAD: zmydlony olej kokosowy, oliwa z oliwek, olej palmowy, masło shea, masło kakaowe, olej rycynowy, wosk sojowy, czerwona glinka.

Cera mieszana to połączenie cery tłustej z suchą innym słowem podwójny problem. Tłustą częścią twarzy jest strefa T czyli czoło, nos i broda, natomiast sucha część twarzy to policzki i skronie. Dzięki kosmetykom do cery mieszanej nie musimy tych poszczególnych partii twarzy pielęgnować w inny, odrębny sposób.

Tak na prawdę mało osób wie co to jest masło shea i z czego ono pochodzi. Masło to jest olejem z nasion afrykańskiego drzewa, które występuje pod postacią twardych kulek rozpuszczających się pod wpływem temperatury. Olej ten wygładza, regeneruje i odżywia skórę, zawiera  witaminy takie jak A i E oraz posiada właściwości ochronne.

Czerwona glinka zawiera potas, krzem, glin, żelazo, miedź i inne. Absorbuje nadmierną produkcję łoju, matowi skórę, regeneruje podrażniony naskórek, łagodzi objawy trądziku,wygładza,oczyszcza rozszerzone pory. Czerwona glinka jest również polecana do cery ze skłonnością do alergii.





Każde mydełko to koszt 12 zł/szt lub 30zł za trzy sztuki.
Zamówienia można składać poprzez instagram @NaturaProFutura lub adres e-mail: info@senorbarba.pl. Na stronie www.naturaPROfutura.pl dowiecie się więcej na temat poszczególnych kosmetyków. Kontakt z Panią Izą jest bardzo dobry i na pewno chętnie odpowie na Wasze pytania. Zapraszam serdecznie! :)