piątek, 14 lipca 2017

Wszystkie odcienie czerni. Dlaczego lubię długo czytać?

Czytacie książki? Moja biblioteczka cały czas powiększa się o nowe egzemplarze i choć nie wszystkim się z Wami dzielę to czasem któryś z nich skłania mnie do napisania tutaj. 
Czytanie jednej książki zajmuje mi dość dużo czasu. Nie czytam książki za książką aby pochłonąć ich jak najwięcej, a jak najmniej z nich zrozumieć. Lubię wziąć ją do ręki na pół godzinki i przyznam szczerze, że dłużej przy niej nie wysiedzę. Potrafię ją odłożyć nawet podczas akcji. Mimo tego, że lubię czytać to nie znoszę zaczynać nowej historii i jednocześnie jej kończyć. 
Zacząć jest mi na prawdę ciężko, ale gdy już wejdę głęboko w jej historię, nie chcę kończyć. 
Szkoda, że nie ma takiej jednej książki na całe życie, po którą mogłabym sięgać w wolnej chwili i trwała by ona i trwała. 
Chociaż można powiedzieć, że tą książką jest nasze życie i sami, nieświadomie ją piszemy. 
Chcielibyśmy być w jakiś sposób zapamiętani, a zazwyczaj jest tak, że ludzie zapominają o innych zatapiając się w swej opowieści. Błędne koło. 
Z końcem książki - kończy się życie bohaterów i chociaż oni nie umierają to nie wiemy co z nimi będzie dalej. Nie zarzucajcie mi, że w tym tekście bardzo często powtarzam słowo "koniec". Bo czy można zastąpić je jakimś innym? Oglądaliście film pt.: "2012" ? Masa osób go oglądała, a ja nigdy się nie skusiłam. 





Kiedyś na olx dziewczyna wystawiła za darmo książki. Mega okazja, bardzo polecam takie akcje :) 
Jedną z nich była książka znanej, polskiej modelki Ilony Felicjańskiej pt. "Wszystkie odcienie czerni". 
Ten thriller erotyczny został wydany w 2013 roku.
Główna bohaterka to Anna, która jest żoną prawnika z którym na dwójkę dzieci. Sama również rozwija się zawodowo. Kobieta wdała się w romans z tajemniczym biznesmenem, ale finał jest nieoczekiwanie dramatyczny. Anna ma dużo fantazji erotycznych i właściwie to 3/4 książki jest wstępem, gdzie jesteśmy świadkami zdrady, kłamstwa i zbrodni. Warto jednak dotrwać do końca, ponieważ akcja w końcu się rozwija i jest to zupełnie nieoczekiwany zwrot wydarzeń. 
Książka pokazała mi, że wszystko można sprzedać i zarazem kupić. Nie warto jest być zbyt ufnym, ponieważ to może ściągnąć nas na sam dół z którego wydawać się może - nie ma wyjścia.  Jednak znajdzie się gdzieś ten korzeń który pomoże nam się wydostać. Wszystko można przezwyciężyć dzięki wsparciu i miłości. Poniżej wkleję Wam fragment, który może wzbudzi waszą ciekawość.



"Zasłaniam piersi ramionami.– Przecież już cię widziałem, nie zasłaniaj się tak. – Klaszcze głośno w dłonie. – No dobra, jest późno, więc do rzeczy. Nikt nam tu nie będzie przeszkadzał, nikt się nie wtrąci. W tym hotelu ceni się intymność, więc nawet gdy ktoś się całkiem mocno wydziera, to recepcjonista ani żaden z gości się nie wtrąca. Słyszałem, że w osiemdziesiątym szóstym tu niedaleko, piętro wyżej poćwiartowano mężczyznę. Zrobił to jego były kochanek. Ćwiartował go na żywca, więc tamten straszliwie wrzeszczał i w końcu któryś z sąsiadów nie wytrzymał i poprosił recepcjonistę, żeby sprawdził, co się dzieje, a gdy ten wszedł, to ćwiartujący, cały we krwi i z tasakiem w dłoni, powiedział, że przeprasza, ale zabawiają się trochę w sadomaso, i przeprosił, jeśli są za głośno, już teraz postarają się być cicho. Śmiertelnie cicho. Recepcjonista sobie poszedł. Ładna historia, prawda? Pewnie nieprawdziwa, ale nie liczyłbym, że ktoś ci pomoże. Jeśli zaczniesz krzyczeć, zabiję cię od razu, a potem dopiero wszystko upozoruję jak trzeba."