poniedziałek, 5 marca 2018

4 ulubieńców lutego | Yope, Kemon, Lirene, Bourjois

Prosiliście mnie o to aby powstała seria postów o ulubieńcach na moim blogu, dlatego postanowiłam, że zacznę je pisać. W styczniu nie miałam ulubionych produktów, dopiero w lutym i zaczniemy od tego miesiąca.

KREM DO RĄK Yope z imbirem oraz drzewem sandałowym, które przyśpieszają regenerację skóry, ujędrniają i działają antybakteryjnie. Krem ma w sobie również organiczne olejki roślinne, masło shea (nawilża) , witaminę E ( opóźnia starzenie się skóry) , olejki arganowy ( chroni przed działaniami czynników zewnętrznych) , kokosowy (łagodzi) oraz z oliwek (wygładza), które wzmacniają i odżywiają skórę. Krem jest w 98% naturalny, dzięki czemu ma przewagę na rynku.
Jest o ciekawym, orzeźwiającym zapachu. Po jego użyciu skóra jest bardzo miękka, nawilżona, i wygląda zdrowo. Niestety jego opakowanie jest dość niepraktyczne, a w szczególności zakrętka, bo ciężko jest odkręcić krem przez jej kanciaty kształt. Ale mimo to bardzo go polubiłam i używam codziennie, szczególnie na noc. Cena waha się w granicach 26 zł.



MASKA DO WŁOSÓW Liding Nourish Kemon jest najlepszą maską jaką do tej pory miałam. Dostałam ją w prezencie od siostry i trafiła w samo sedno. Maska jest odżywcza i posiada masło shea, które ma właściwości nawilżające oraz kojące. Po jej użyciu włosy są jedwabnie miękkie, lśniące, pięknie się układają i są nawilżone. Maska pozostawia na włosach taką jakby warstwę ochronną, która chroni włosy przed zniszczeniami oraz czynnikami atmosferycznymi. Pamiętajmy, że słońce, wiatr, mróz i deszcz uszkadza nasze włosy. Zapytacie w jaki sposób deszcz może działać na nie szkodliwie... Otóż kiedy pada zbiera po drodze zanieczyszczenia z powietrza, które wchodzą w głąb włosa. Dlatego warto chronić je przed deszczówką. Sami zresztą pewnie wiecie jaką mamy jakość powietrza, bo o tym wszędzie się mówi.
Warto też wspomnieć o zapachu maski, ponieważ jest nieziemski. Wyczuwalna jest w nim nuta kokosa, który unosi się cały dzień. Za 200 ml produktu trzeba zapłacić ok. 55-60 zł. Nie są to małe pieniążki ale na prawdę warta jest tej ceny. Jeśli masz suche, puszące się, uszkodzone włosy to nawet się nie zastanawiaj. Stan moich znacznie się poprawił.



PODKŁAD Lirene Perfect Tone - TAK! Znów podkład :D Ten używałam cały miesiąc i miałam go pierwszy raz. Jest to fluid dopasowujący się do koloru skóry. Występuje w odcieniach chłodnych jak i ciepłych. Jest to zaznaczone na opakowaniu co znacznie ułatwia dobranie koloru. Ja ze swoim trafiłam idealnie. Zawiera pigmenty "soft focus" dzięki którym dodaje blasku i świeżości cerze. Ma w sobie również kwas hialuronowy, który chroni skórę przed utratą wilgoci. Co ważne, to to, że nie wysusza i ma średnie krycie. Po całym dniu nie widzę różnicy w wyglądzie, jest tak samo jak rano. Nie zbiera się w zmarszczkach, nie waży się. Moim zdaniem nada się dla osób z suchą buzią. Cena w Rossmannie to 35 zł.




KOREKTOR Bourjois Healthy Mix to zdecydowanie mój ulubiony korektor. Mam już jego drugie opakowanie i na nich się nie skończy. Świetnie nadaje się pod oko, ponieważ ładnie nawilża, rozświetla tę okolicę oraz nie zbiera się w zmarszczkach. Testowałam go z wieloma podkładami i ze wszystkimi się dogaduje, więc mogę powiedzieć że jest uniwersalny. Ma średnie krycie, dzięki czemu nie jest ciężki i wygląda naturalnie. Jego plusem są żółte tony, które idealnie pasują wielu kobietom i przez to neutralizuje cienie pod oczami. Dzięki swojej lekkiej, płynnej konsystencji jest bardzo wydajny. Posiada wygodny aplikator, który ułatwia korzystanie z produktu. Jego cena to ok. 25 zł.



niedziela, 11 lutego 2018

Makijaż Walentynkowy | LIRENE, INGLOT, ZOEVA

Już niedługo Walentynki. Jedni je kochają i czekają na to święto z niecierpliwością, a drudzy nienawidzą i chcieliby aby ten dzień skończył się jak najszybciej. Ja mam neutralne podejście do tego wydarzenia i ani mnie specjalnie nie cieszy ani nie wkurza. Nie rusza mnie ono, pewnie dlatego, że jestem w stałym i długotrwałym związku. Uważam, że miłość warto okazywać sobie codziennie poprzez drobne gesty, a prezent nawet najskromniejszy można kupić bez okazji podczas wizyty w mieście. Nigdy szczególnie nie obchodzimy Walentynek, w tym roku pewnie usiądziemy przy filmie z lampką wina i po prostu będziemy cieszyć się wspólnie spędzonym czasem.
Mimo wszystko przygotowałam dla Was propozycję makijażu Walentynkowego w odcieniach różu, fioletu, brązu oraz burgundu z krwiście czerwonymi ustami. To właśnie te kolory kojarzą mi się najbardziej z Walentynkami i to raczej nic dziwnego. Nie chciałam pokazywać tu nie wiadomo czego. Postawiłam na naturalny look. Irytują mnie makijaże Walentynkowe instagrama, które są mocno wyrysowane, strasznie przerobione i do tego z namalowanymi sercami na twarzy. Naprawdę? Tak poszłaby na Walentynkową randkę do restauracji czy kina?







Twarz:
- podkład Lirene Perfect Tone Sand 103 chłodny
- korektor Bourjois Healthy Mix 52
- korektor Catrice Camuflage 010
- puder sypki, ryżowy Love Color Bamboo
- bronzer Moia Desert rose
- róż Moia Lily
- rozświetlacz Wibo

Oczy: 
- pomada do brwi Freedom Chocolate
- baza pod cienie Artdeco
- paleta MUR Mermaids Forever
- cienie Inglot z kolekcji What a Spice 
- paleta Zoeva Cocoa Blend Sweeter End

- rzęsy Aliexpress 

Usta: 
- pomadka Lovely Extra Lasting nr 3

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Podkład Mexmo pod lupą + moja historia z tą firmą

Ostatnio testuję dużo podkładów. Cały czas szukam tego idealnego i przyszedł czas na podkład Mexmo na który się już dawno czaiłam. 
Bardzo polubiłam się z sypkimi cieniami tej firmy i często ich używam w makijażach, co pewnie zauważyłyście. Postanowiłam wypróbować ich nawilżający podkład na co dzień, ponieważ skóra mi się przesuszyła. Chciałam żeby to był lekki produkt, który da radę utrzymać się kilka godzin i będzie wyglądał naturalnie.



Zamówiłam go na Black Friday, ponieważ Mexmo miało wtedy -80% na wszystkie produkty oprócz pędzli i miałam małą przygodę z tą firmą. 
Pan pakując moje zamówienie zadzwonił do mnie i poinformował, że niestety nie ma gąbeczki do makijażu, którą zamówiłam i żebym wybrała sobie co innego w zamian, więc wybrałam kredkę do ust i konturówkę. 
Kiedy otrzymałam swoje zamówienie okazało się, że brakuje bazy matującej pod makijaż. 
Napisałam maila, że moje zamówienie przyszło niekompletne i Pan przeprosił, obiecał, że wyśle bazę oraz coś na przeprosiny. Następnie otrzymałam wiadomość, że nie ma tej bazy i żebym wybrała coś innego. Wybrałam sobie sypki puder i po kilku godzinach dostałam wiadomość z pytaniem jaki mam typ cery i kolor. Zastanawiałam się po co im te informacje skoro wybrałam sobie kolor pudru, ale odpisałam. Po kilku dniach otrzymałam przesyłkę z podkładem który już mam, nawet w tym samym odcieniu, kredkę do oczu i ust oraz cień prasowany. Pudru, który wybrałam nie było, ponieważ pewnie też nie mieli na stanie, więc dostałam taką rekompensatę - jeśli mogę tak to nazwać. 
Nie jestem jakoś szczególnie rozczarowana, bo nie zależało mi za bardzo na tym pudrze ale i drugi taki sam podkład mi nie potrzebny, dlatego pewnie zrobię kolejne rozdanie na moim instagramie w którym będzie on do wygrania :) 



Zalety podkładu: 
- jest wydajny
- ma konsystencję kremu
- trwały, utrzymuje się kilka godzin
- nie ściera się
- nawilża
- ma ładne, żółte tony

Wady podkładu: 
- klei się nawet po przypudrowaniu
- po jakimś czasie ciemnieje i to dość mocno, najjaśniejszy odcień w ogóle nie jest jasny

Podkład ma też bardzo lekkie krycie i nie widziałam czy zaliczyć to do zalet czy wad. Dla mnie jest to plus, bo o to mi właśnie chodziło. Chciałam delikatny efekt. Polecam go osobom, które mają suchą cerę. Na pewno od czasu do czasu będę go używać :) 

wtorek, 16 stycznia 2018

Ulubieńcy roku 2017 - EVREE, ZOEVA, BIELENDA, NEONAIL, INGLOT, EVELINE, MOIA, MEXMO

Jako, że wszyscy już opublikowali swoich ulubieńców minionego roku to i ja zdecydowałam, że to zrobię chociaż na początku nie byłam przekonana.
Nie znalazłam w tym roku zbyt wielu faworytów ale jednak tacy byli, dlatego wszystko wrzucę w jeden post.


TONIK RÓŻANY Evree jest stworzony na bazie wody różanej oraz kwasu hialuronowego.
Jest przeznaczony do skóry mieszanej, ma tonizować i przywracać naturalne pH. Uwielbiam ten tonik, ponieważ sprawia, że buzia jest gładka, likwiduje zaczerwienienia przy regularnym stosowaniu, łagodzi oraz domywa resztki makijażu. Dzięki atomizerowi można rozpylić go bezpośrednio na twarz. Daje to uczucie odświeżenia i ulgi po całej nocy lub męczącym dniu. Stosowanie go to czysta przyjemność i czysta, jędrna skóra :)



KREMY DO RĄK Bielenda Comfort + to zdecydowanie moje ulubione kremy tej zimy. Krem kompres zawiera mocznik 10%, który intensywnie nawilża dłonie. Natomiast krem opatrunek zawiera glicerynę 10% i jest on przeznaczony dla ekstremalnie zniszczonych dłoni. Oba są niesamowite, dłonie po nich wyglądają pięknie, są miękkie i czuć pełen komfort. Krem regeneruje je i łagodzi podrażnienia, szybko się wchłania i pozostawia warstwę ochronną.



PĘDZLE Hulu to pędzle bardzo podobne do Hakuro, które ostatnio podbijają serca dziewczyn. Na próbę zamówiłam sobie dziesięć pędzelków do makijażu oczu ale teraz widzę, że gdzieś mi jeden przepadł i nie ma go na zdjęciu. Były już myte kilka razy i nic się z nimi nie dzieje, nadal wyglądają jak po zakupie, są bardzo mięciutkie i ułatwiają pracę. Posiadam pędzelki takie jak: P26 (tego nie ma na zdjęciu), P30, P32, P34, P36, P38, P40, P42, P46, P48. Zapomniałam wspomnieć, że są w bardzo przystępnej cenie, a na wiosnę mają pojawić się nowe modele, które powstały pod okiem Daniela Sobieśniewskiego - znanego wizażysty.



LAKIERY HYBRYDOWE Neonail są moimi ulubionymi lakierami i chociaż przetestowałam już wiele innych - te nie mają sobie równych. Są idealnie gęste, nie rozlewają się na skórki i dzięki temu łatwo się z nimi pracuje. Mają bardzo dużą gamę barw i zawsze kiedy idę po nowy to mam problem z wyborem. Gdyby nie odrosty to "siedziałyby" na paznokciu nawet dwa miesiące :)



DURALINE Inglot nie raz dał drugie życie kosmetykowi. Najczęściej jednak  używałam go z pomadą do brwi oraz pigmentów. Wystarczy jedna kropelka na jedno użycie aby odratować eyeliner w słoiczku.



KREDKA DO OCZU Zoeva w kolorze czarnym "Black to earth" jest najlepszą kredką jaką miałam. Jest wodoodporna i ciężko ją później zmyć. Idealnie zatem nadaje się na linię wodną na której trzyma się cały dzień.





EYELINER Eveline Matt to moje odkrycie roku. Każdy narysuje nim precyzyjnie kreskę, dzięki pędzelkowi który jest "sztywny". Nie kruszy się po jakimś czasie i szybko wysycha na powiece.



RÓŻ Moia w kolorze Tulip jest pięknym, chłodnym i delikatnym odcieniem. Nie można zrobić nim sobie krzywdy, a jeśli nigdy nie przepadałaś za różami to spokojnie możesz zacząć od tego, aby się przełamać. Ma delikatne błyszczące drobinki dzięki czemu skóra wygląda na świeżą.

BRONZER Moia w kolorze Tiger Eye jest również w chłodnym odcieniu z rozświetlającymi drobinami, które na skórze wyglądają przepięknie. Bronzer się nie ściera i po kilku godzinach nadal wygląda tak samo jak po aplikacji. To właśnie jego używałam najczęściej co widać po opakowaniu.




PIGMENTY Mexmo Cosmetics są najlepsze pod słońcem i nie ważne w jakim kolorze, wszystkie tak samo cudowne. Mają świetną pigmentacje, są drobno zmielone i dodadzą charakteru każdemu makijażowi. Pięknie mienią się na powiekach na sucho i na mokro.




PALETA CIENI Zoeva Cocoa Blend - jeszcze nigdy nie miałam chyba tak dobrych cieni.
Paleta ma piękne ciepłe kolory, które były hitem roku 2017. Dobrze się je nakłada, nie osypują się, bardzo ładnie się rozcierają i są mocno napigmentowane. Są bardzo trwałe i nie tracą koloru. Po prostu masełko pod palcami :)




Jak widzicie zbyt dużo tego nie było, kilka konkretnych rzeczy. Nie mam ulubieńców wśród pomadek do ust, ani kremów do twarzy czy podkładów. Nic z tych kategorii nie skradło mojego serca. A Wy jakich macie ulubieńców?


piątek, 12 stycznia 2018

Pierwszy makijaż w nowym roku i cele zamiast postanowień

Witam Was w nowym roku makijażem. Mam nadzieję, że w tym roku więcej się nauczę i że nie oszczędzi mnie on w kreatywności czy inspiracji. 

W minionym roku bardzo dużo wydarzyło się w moim życiu, wszystko znacznie się zmieniło, ale to były dobre zmiany. Mam nadzieję, że ten przyniesie mi równie dużo szczęścia. Jednak nic się samo nie zrobi i trzeba sobie w tym pomagać.

Macie postanowienia noworoczne? Ja w tym roku wyznaczyłam sobie zamiast nich - cele. To taki dobry zamiennik, który ma nam pomóc zrobić to co od dawna chcieliśmy ale jakoś tak zawsze było nie po drodze.  W końcu 12 miesięcy to bardzo dużo czasu ale jak sami wiecie czas szybko leci. 
Myślę, że ustalenie sobie realnych celów jest lepsze i łatwiejsze niż coroczne postanowienia. 

Postanowienie brzmi; W tym roku będę ćwiczyć i się zdrowo odżywiać.
Cel brzmi: W tym roku schudnę 5 kg a na śniadanie zjem owsiankę! 

Rozumiecie o co chodzi? Łatwiej jest założyć sobie konkretnie postawioną deklarację. 

Niektórzy ludzie robią "roczną listę zakupów". Chodzi o to, że zakładają iż w danym roku kupią np. nowy odkurzacz, mikser czy telewizor. 
Inaczej jest założyć sobie że: w lutym kupię mikser, do kwietnia uzbieram na nowy odkurzacz, a we wrześniu będę cieszyć się świetną jakością obrazów dzięki nowemu telewizorowi. Najlepiej wszystko spisać i odhaczać zrealizowane plany. Nic tak Cię nie ucieszy jak odhaczona cała kartka na koniec roku :) 


Ostatnio od jednej dziewczyny z instagrama dowiedziałam się, że jest coś takiego jak projekt denko. Chodzi o to, że spośród wszystkich kosmetyków które mamy wybieramy te co najdłużej nam zalegają i staramy się zużyć je w rok. I ja przejrzę swoje zbiory i zacznę zużywać wszystkie, które najdłużej już ze mną są. Oczywiście nie kupując kolejnych. 

Myślę, że ustalenie sobie realnych celów jest lepsze i łatwiejsze niż coroczne postanowienia, których i tak większość osób się nie trzyma. Mam nadzieję, że zmotywowałam Cię do przeanalizowania swoich planów :) 






Twarz:
- baza rozświetlająca pod makijaż Mexmo
- podkład Lirene Perfect Tone Sand 103 chłodny
- korektor Moia 02
- korektor Catrice Camuflage 010
- puder sypki, ryżowy Love Color Bamboo
- bronzer Moia Tiger Eye
- róż Moia Tulip
- rozświetlacz Wibo

Oczy: 
- pomada do brwi Freedom Chocolate
- baza pod cienie Artdeco
- paleta MUR Mermaids Forever
- prasowany cień do powiek Mystic Warsaw Waterfall i Onyx
- prasowany cień do powiek Mexmo 0022
- sypki cień Mexmo 22
- paleta Zoeva Cocoa Blend Sweeter End

Rzęsy metoda 2D z 3D robione przez Julkę, pisałam o nich tutaj

Usta: 
- pomadka Moov Coquette

czwartek, 21 grudnia 2017

2. Propozycja makijażu sylwestrowego

Kolejna propozycja sylwestrowego makijażu i już ostatnia, bo niestety nie będę miała czasu niczego zmalować ani przed świętami ani po świętach. 
Tym razem odważniejszy - smoky z błyskiem. Bardzo lubię tak mocno podkreślone oczy do których zawsze dobieram stonowaną pomadkę. 




Twarz: 
- baza pod makijaż rozświetlająca Mexmo
- podkład Revlon Colorstay 220
- puder sypki bambusowy Love Color
- puder Avon Luxe
- korektor Catrice Camuflage 10
- bronzer Moia
- róż Moia
Oczy: 
- pomada do brwi Freedom Make-up Chocolate
- baza pod cienie Ardteco
- paleta cieni Zoeva Cocoa Blend
- czarny Cień Mystick Warsaw
- sypki, błyszczący cień Mexmo 13
- cień do powiek Rimmel Light Lilac
Usta: 
- matowa pomadka Moov Dreamer 







niedziela, 17 grudnia 2017

Pomysły na prezenty - dla kobiety, dla mężczyzny, dla pary

Wiem, że pewnie jesteście teraz w szale zakupów, a największym problemem ZAWSZE są prezenty. 
Czy to dla mamy,taty,siostry czy chłopaka. U nas jest tak, że mówimy sobie czego potrzebujemy i tym się obdarowujemy. Czasem wybieramy coś jeszcze do tego aby jednak jakaś niespodzianka była. Wiadomo, że każdy lubi co innego, ale przygotowałam uniwersalne upominki. Pomysły na prezenty podzieliłam na trzy grupy.

DLA KOBIETY:

1) Każda kobieta to sroka, bez wątpienia. Na pewno ucieszy się z biżuterii. Dowiedz się tylko jakie preferencje ma obdarowywana. Woli złoto czy srebro? 
2) Perfumy to must have każdej kobiety. Perfumy towarzyszą nam zawsze tak jak bielizna. Ich nigdy dość. Uwielbiamy je :)
3) Bon do kosmetyczki lub fryzjerki. Czasem fajnie jest się zrelaksować i znaleźć odskocznię od codzienności. Taki bon to świetny pomysł. 
4) Każda kobieta lubi eksperymentować z fryzurą więc może to być prostownica lub lokówka.
5) Coraz więcej dziewczyn same w domu wykonuje sobie manicure. Może warto pomyśleć o zestawie do hybryd z lampą? Najlepiej sprawdzonej marki. Moja ulubiona to NeoNail.
6) Jeśli lubi czytać to na pewno jakaś dobra książka. Czasem w empiku trafiają się perełki z kartą empik dużo taniej niż standardowo. Ostatnio kupiłam "Za zamkniętymi drzwiami" za 16 zł :)
7) Torebka. Mała czy duża. Każda się przyda :) A do niej może jeszcze jakiś brelok.





DLA MĘŻCZYZNY:

1) Zegarek na rękę. Doda każdemu mężczyźnie charakteru :)
2) Elektryczna maszynka do golenia. Po co chłopak ma się męczyć z jednorazówką? Chyba, że lubicie mężczyzn z zarostem :)
3) Głośnik bezprzewodowy. Na pewno będzie cieszył się jak dziecko. Każdy lubi różne gadżety a taki prezent na pewno będzie wyjątkowy.
4) Słuchawki bezprzewodowe, aby umilić mu drogę do pracy muzyką :) 
5) Narzędzia. Zobacz, czego  mu brakuje, co pożycza od kolegów. Teraz już nie będzie miał wymówki żeby coś naprawić ;) 
6) Karnet na siłownie. W ten delikatny sposób możesz mu coś powiedzieć :D



DLA PAR: 

1) Gra planszowa. Na zimowe wieczory będzie idealnym prezentem. 
2) Narzuta na łóżko/pościel/tekstylia tego nigdy za wiele. Lepiej mieć w zapasie niż nie mieć.
3) Książka kucharska na urozmaicenie kuchni chociaż w weekendy :) Bo kto w tygodniu ma czas na eksperymenty. Razem będą mogli wypróbować coś nowego. 
4) Świece/woski zapachowe/świeczniki - sprawią, że zrobi się przytulnie.



Dodatkowo w okresie świąt warto obdarować karmą czy kocami zwierzaki ze schroniska. One tego bardzo potrzebują. Można im pomóc również w wersji mobilnej poprzez aplikację na telefonie OLX i tam karmić codziennie zwierzaki. Ja już robię to trzeci rok :)