środa, 1 listopada 2017

Makijaż karnawałowy na siostrze - przed i po

W końcu  udało mi się namówić moją siostrę aby przyszła do mnie na metamorfozę.
Ona dobrze wie, że jak wejdzie za próg moich drzwi to zostanie tu na trochę. Ale jak nikt zawsze pozwala mi zaszaleć w makijażu i użyłam kolorów takich jak biel, róż i fiolet. Siostra to najlepszy materiał na eksperymenty więc dobrze ją mieć :) Ten makijaż idealnie sprawdzi się na karnawał, ponieważ jest on dość odważny i kolorowy. Może kogoś zainspiruje.













niedziela, 29 października 2017

1. Makijaż krok po kroku

Pomyślałam, że zacznę pokazywać Wam makijaże krok po kroku. Wymaga to ode mnie trochę więcej pacy ale myślę, że będzie to lepsza forma. Możecie zobaczyć jak i co robię po kolei. Ułatwi Wam to wykonanie makijażu.



1) Na początku są to  brwi - maluję je pomadą Freedoom Make-up. Następnie po uzyskaniu kształtu jaki mnie interesuje czyszczę łuk brwiowy korektorem. I tutaj użyłam mieszanki dwóch od Moia kolor 01 i 02. Rozcieram to i pudruję cieniem do oczu Glam Matowy Cielak. Na całą powiekę nakładam bazę pod cienie Arteco.



2) Teraz przechodzę do cieniowania. Zaznaczam sobie załamanie powieki, wychodząć ponad nią i docierając aż do wewnętrznego kącika oka kolorem Kakaowa Cegła z Glam.



3) Wzmacniam efekt ciemniejszym kolorem w tej samej tonacji z paletki Zoeva Cocoa Blend kolor Substitute For Love i wyznaczam sobie kształt jaki będzie miał makijaż oka.



4) W załamanie powieki dodaję kolejny kolor Freshly Toasted z tej samej paletki, który jest jeszcze ciemniejszy.



5) Bazą pod cienie Artdeco rysuję sobie odcięcie cut crease aby lepiej przykleił  mi się do tego cień. Można zrobić to też korektorem.



6) W miejsce bazy aplikuję cień Mystic Warsaw Swimmer-light mniej więcej do połowy powieki.



7) Następnie aplikuję brązowy ciemny cień Beans Are White z paletki Zoevy oraz czarny z Mystic Warsaw Onyx-night. Łączę je ze sobą, blenduję, tworzę kształt.



8) Między brązowy cień a Swimmer dodaję kolor Waterfall aby ładnie je ze sobą połączyć.



9) Teraz najlepiej wyczyścić to co się nam osypało na policzki, zrobić makijaż twarzy i dobrze przypudrować okolicę pod oczami oraz zostawić mgiełkę pudru, bo gdy później coś się osypie - łatwiej będzie się tego pozbyć.

10) I teraz maluję dolną linię rzęs. Zaczynam od lazurowego koloru, lekko zjeżdżając w dół przy wewnętrznym kąciku. Następnie używam tego granatowego koloru Waterfall i czarnego Onyx. Tak samo jak na górnej powiece wszystkie je ze sobą łączę i rozcieram.



11) W zewnętrzny kącik oka dodaję biały cień i nakładam go na linię wodną po połowy. Drugą połowę maluję czarną kredką Zoeva.



12) Tuszuję swoje górne i dolne rzęsy oraz przyklejam sztuczne.




13) Konturuję twarz i maluję usta.




Pamiętajcie, że najważniejsze jest rozcieranie cieni. Taki sam makijaż możecie zrobić w zupełnie innych kolorach, to jest tylko moja propozycja.

Cieniami Mystic Warsaw pracowało mi się bardzo dobrze. Używałam ich pierwszy raz w makijażu. Są bardzo dobrze napigmentowane i tanie. Kupicie je na Kontigo :)


poniedziałek, 23 października 2017

Najgorszy podkład jaki miałam

Ostatnio korzystając z promocji w Rossmannie poszłam po tusz do rzęs, który mi się akurat skończył. Przy okazji wzięłam pomadkę ochronną do ust, bo przecież jesień i usta się wysuszają to się przyda, do tego maseczkę nawilżającą, płatki pod oczy bo jakieś takie zmęczone je mam i spuchnięte a na wieczór będzie to zestaw idealny. I tak stojąc przed tymi szafami, przepychając się łokciami stwierdziłam, że skoro już udało mi się dotrzeć tak dlatego i z takim trudem to może chociaż jakiś podkład jeszcze wezmę, bo ich nigdy za wiele.



Długo się nie zastanawiając wybrałam podkład Rimmel Stay Matte kolor True Ivory 103. Kilka osób go zachwalało, a dla mnie okazał się totalnym rozczarowaniem. Nakładałam go palcami to się mazał, powstawały zacieki i nie chciał się ładnie rozprowadzić. Później próbowałam z gąbeczką i już nawet było lepiej ale bardzo dużo czasu zajęło mi to, żeby go równomierne rozprowadzić. Robi straszną maskę, jest bardzo ciężki mimo kremowej konsystencji i podkreśla wszystkie pory, dziurki, dziureczki, zmarszczki. A na koniec dnia jest pościerany, robią się straszne placki, schodzi z czoła, policzków, nosa i brody. 





Może się sprawdzić  na skórze tłustej/bardzo tłustej. Moja jest mieszana i wygląda na niej okropnie. Ale duży plus za kolor bo jest żółciutki. Pamiętajcie, że to co nie sprawdza się mi nie koniecznie może nie sprawdzać się Wam. Po raz drugi zawiodłam się na podkładzie Rimmel, wcześniej był to Wake me up i od dwóch lat leży on w szafce. A szkoda bo na prawdę lubię tę markę.


czwartek, 19 października 2017

Unboxing - nowości z Kontigo

Ostatnio zaopatrzyłam się w bardzo dużo nowości ze sklepu internetowego Kontigo. Na swoim instastory pytałam Was czy zrobić tutaj taki unboxing całej paczki i zdecydowana większość była na tak :) Jeszcze nie miałam nigdy ani jednego kosmetyku z tych firm i są to dla mnie totalne nowości. 

W paczce znalazły się dwa podkłady MOIA, dwa ponieważ nie wiedziałam który kolor będzie dla mnie odpowiedni, a drugi zawsze w razie czego wykorzystam na twarzach klientek lub komuś oddam. Są to podkłady HD kryjące niedoskonałości o odcieniach 03 i 04. Pojemność standardowa czyli 30 ml i bardzo ładne szklane, mleczne buteleczki :) 


Kolejnymi produktami są korektory również tej samej firmy. Wybrałam zielony i jestem bardzo ciekawa jak on będzie się sprawdzał. Korektory rozświetlające 01 i 02 bardzo mocno się od siebie różnią odcieniami co możecie zobaczyć też na zdjęciach. 01 ma żółtą tonacje natomiast 02 niestety różową. Ten pierwszy jest dla mnie za jasny a drugi mógłby być żółty, więc nie trafiłam z żadnym z nich. 



Od lewej; korektor 01,02, zielony ; podkład 03,04.

Z tej samej marki zaopatrzyłam się również w dwa bronzery oraz róże. Mają one malutkie i urocze opakowania, a jednocześnie bardzo solidnie wykonane. Kolory bronzerów, które posiadam to Tiger Eye oraz Desert Rose. Tiger jest ciemniejszy i ciepły a Desert Rose jest chłodny i jaśniejszy. Oba się ładnie mienią. Róże które mam to Lily oraz Tulip, one również mają perłowe, rozświetlające drobinki. Lily jest cieplejsza a Tulip chłodniejszy :) 


Od lewej: róż Lily i Tulip ; bronzer Desery Rose i Tiger Eye.

Kolejnymi ciekawymi produktami są paletki do brwi od Mystick Warsaw. W paletce znajdziemy wosk do utrwalenia, cień do wypełnienia brwi oraz cień do rozjaśnienia łuku brwiowego. Takie paletki to bardzo fajna alternatywa do kosmetyczki na wyjazd, ponieważ są małe i mamy wszystko co trzeba ;) Ja wzięłam dwie wersje kolorystyczne Blond i Brunette i na pierwszy rzut oka kolory są całkiem całkiem. 



Mystick w swej ofercie ma również cienie do oczu, więc nie mogłam nie skorzystać. Zamówiłam trzy pojedyncze cienie do oczu a do tego paletkę magnetyczną na 5 szt. Nie wiem dlaczego nie wzięłam jeszcze dwóch cieni żeby zapełnić całą paletkę, ale jeszcze dokupię.
Tym bardziej, że ich cena jest niezwykle zachęcająca, bo jeden cień to tylko 10 zł. 
Ja wybrałam takie kolory jak : Onyx-night, Waterfall-night oraz Swimmer-light. Od razyu zakochałam się w czarnym kolorze, ponieważ jest bardzo napigmentowany. Paletka jest solidna i posiada lusterko.


Od lewej: Swimmer-light, Waterfall-night, Onyx-night.



I już ostatnie rzeczy z tej paczki, które chcę Wam pokazać to matowe pomadki i błyszczyk, który dostałam w prezencie od Moov. Zamówiłam trzy jesienne kolory pomadek: Fashionista, Coquette oraz Dreamer. Kolory są przepiękne! Natomiast błyszczyk to Delicate i niestety to nie jest mój kolor, bo jest to taki bardzo delikatny, jasny róż.



Od lewej: Dreamer, Coquette, Fashionista; błyszczyk Delicate.



W sklepie Kontigo cały czas są jakieś ciekawe rabaty na wybrane marki, więc warto korzystać :) 
I mimo tego, że czekałam na swoją przesyłkę prawie dwa tygodnie to jestem bardzo zadowolona.
Wiem, że trwało to tyle czasu, ponieważ był mega popyt w tym czasie na te marki i się nie wyrabiali, a chcieli żeby każdy dostał kompletne zamówienie. 

Testy tych kosmetyków już zaczęłam, trochę się pobawię i wrócę tu z recenzjami :) 




czwartek, 28 września 2017

Jesienny makijaż dla niebieskich oczu

Miałam dość sporą przerwę od bloga, ale jesień mnie zainspirowała i w końcu znalazłam trochę czasu dla siebie. Ostatnio byłam też chora i myślałam, że może przy chorobie coś nadrobię, ale jednak nie dałam rady. Korzystając z ładnego światła dziennego, zrobiłam makijaż kolorami jesieni, który podbije niebieską tęczówkę oka. Ostatnio w makijażach królują odcienie burgundu, czerwieni, ceglaste pomarańcze i brązy, które nigdy nie wyjdą z mody oraz moje ukochane złoto. 








Kosmetyki użyte w makijażu: 

- baza pod cienie Artdeco
- paletka Zoeva Cocoa Blend
- cień do oczu Glam Dzika Malina
- sypki cień Mexmo 06
- czarna kredka do oczu Zoeva Graphic Eyes Black to Earth 
- eyeliner Eveline Cosmetics Liquid Precision
- rzęsy Natural Lashes
- tusz do rzęs Miss Sporty Studio Lash
- pomada do brwi Freedom Makeup Chocolate 
- podkład Revlon Color Stay 220
- puder ryżowy Paese 
- paletka do konturowania Make-up Revolution
- rozświetlacz Wibo
- pomadka Lovely Extra Lasting nr 1


niedziela, 6 sierpnia 2017

Porównanie szczotek Tangle Teezer i Tangle Angel

Te dwie szczotki używam już ponad rok. Do napisania tego postu zainspirowały mnie pytania na pewnej grupie o włosach na facebooku. A myślę, że co nieco mogę o nich napisać i komuś pomoże to  przy wyborze odpowiedniej dla siebie szczotki.


Tangle Angel (cena od 30-40zł) - ma bardzo ładny design, pomysł był na prawdę świetny bo to właśnie w nim się zakochałam. Fajne jest to, że posiada nóżkę, dzięki której możemy ją sobie postawić i wygodnie się ją trzyma podczas czesania. Jest gęstsza od Tangle Tezzer i przez to moim zdaniem nadaje się tylko do cienkich włosów. Grube włosy ciężko będzie nią rozczesać. Ja posiadam włosy dosyć cienkie i delikatne, a pomimo tego czasem sobie z nimi nie radzi.
Posiadam również szczotkę Tangle Angel Pet, czyli szczotkę do włosów dla psów, które są w dwóch rozmiarach. Ja mam tą mniejszą, która kosztowała 40zł. Z niej również nie jestem do końca zadowolona, ponieważ tylko wygładza włosy psa (mam yorka), nie rozczesuje ich tak jak powinna, ale moja Yoko ją lubi, ponieważ nie ciągnie jej włosów i traktuje to jak głaskanie.



Tangle Tezzer jest moją miłością. Teraz na internecie kupicie ją nawet za 20 kilka złotych. Często wypada mi z ręki, bo przez swój kształt gdzieś mi się wyślizgnie. Ale jest dosyć mała i fajnie sprawdza się w torebce. Rozczesuje włosy już za jednym pociągnięciem i nie ważne czy są grube czy cienkie, mokre czy suche. Idealna dla wszystkich rodzajów włosów. Do tego robi masaż głowy, pobudzając cebulki włosa. Po rozczesaniu są pięknie wygładzone i efekt długo się utrzymuje. Wszyscy fryzjerzy powinni się w nie zaopatrzyć w swoich salonach. Dlatego zdecydowanie wybrałabym tę szczotkę.




niedziela, 30 lipca 2017

Tani i najlepszy peeling jaki do tej pory miałam

Jest dużo peelingów które lubię, do tej pory moim faworytem były te malutkie z Natury o różnych owocowych zapachach. I ostatnio jeden z nich mi się skończył, dlatego chciałam wypróbować coś nowego.

Mowa o naturalnym peelingu od Silcare z błotem i solą z morza martwego. Czyli prawdziwe SPA w domowych warunkach. I faktycznie jest słony, bo przez przypadek dostał mi się do buzi, więc i to mogłam wypróbować :D Zapach mi się bardzo nie podoba, jest dość specyficzny ale to jest chyba wina błota. Ma to swoją dobrą stronę, ponieważ wiem, że nie jest on sztucznie perfumowany.



 Pierwszy raz użyłam go na buzię i nie pozostawił ani jednej suchej skórki na niej. Cera idealnie gładka, świeża i pięknie przygotowana pod makijaż. 
Zazwyczaj peelingiem masuję swoje uda, na których z tyłu wiecznie mam krostki. Nie mam pojęcia od czego to, zawsze tam były i żaden peeling sobie z nimi nie radził. A ten po prostu je wszystkie zmiótł! Do zera. Jeszcze nigdy nie miałam tak gładkich ud. NIGDY. Skóra jest jędrna, elastyczna i nawilżona. Do tego poprawia krążenie. A jego cena to tylko 17zł. Moim zdaniem cena jest zbyt niska dlatego warto wypróbować i trzeba korzystać. Online znajdziecie go tutaj klik.



Jeśli jesteście przed urlopem, to pamiętajcie że warto przygotować swoją skórę przed wystawieniem na słońce. Najlepiej jest zrobić porządny peeling całego ciała oraz dobrze je nawilżać. Szybciej się opalicie, a do tego skóra będzie wyglądała zdrowo i promiennie, a nie jak przesuszona śliwka.
Peeling twarzy jest ważny zwłaszcza przed zrobieniem makijażu. Mamy sezon wesel i każda z nas chce aby utrzymał się on długo. Dlatego najlepiej jest zrobić sobie masaż dzień lub dwa przed wizytą u makijażystki. A nawet jeśli same zabieracie się do jego zrobienia. Pielęgnacja jest najważniejsza.